Hm. no cóż. Dawno tu nie pisałam, bo w zasadzie nie miałam o czym. Zawaliłam i to konkretnie. Ale na szczęście w odpowiednim momencie się opamiętałam. Zaczęłam wszystko od nowa, i teraz nie ma że nie. Uda się i koniec! Moje starania nie pójdą na marne, przez moje widzi mi sie. Jestem na 6 dniu diety, no w sumie już wieczór, więc nawet jakby po szóstym. Nie jestem zbyt zadowolona ze swoich wyników. Przekroczyłam dietę o 77 kcal. A może nawet i sto, bo liznęłam jeszcze trochę miodu, cukru trzcinowego i kawałeczek, naprawdę mini kawałeczek batonika (wafel ryżowy w czekoladzie.). Ale tego już nie liczę. Bo i tak zrobiłam to tylko dlatego, by nie mieć zawrotów głowy, a czułam się już naprawdę słaba. Przekroczyłam troszeczkę, bo pojechałam z koleżanką na plażę. No i wypiłam mrożoną kawę 132 kcal. - a zamiast niej powinnam zjeść trzy mini wafle ryżowe, czyli 57 kcal. No ale cóż, nie jest tak źle .. bo WAGA SPADŁA !! Ważyłam się rano. Waga wahała się pomiędzy 63,5 a 64. Teraz, chodź jest godzina prawie 21 wieczorem, waga pokazuje idealnie 63 kg! Hm.. no nie wiem czy aż tak idealnie, bo tego nie da się tak dokładnie zobaczyć. To przez to że nie posiadam wagi elektronicznej i muszę się zadowolić tą ze strzałeczką : ). Ale może to i dobrze, w końcu ma swoje zalety. Nie psuje się tak szybko, i nie trzeba zmieniać baterii. Najgorsze jest tylko by równo ustawić wskaźnik na zero przed ważeniem, bo można przeżyć niezły szok, lub zbyt szybko się ucieszyć, gdy tak po prostu pokaże się o parę kilo więcej, lub mniej.
Hm. dieta jest świetna! Tyle że rano jestem strasznie osłabiona. Co np. dzisiaj nie pozwoliło mi iść na truskawki. A chciałam trochę zarobić. Marzy mi się gitara. Chciałabym też kupić drukarkę, bo jest potrzebna, no a niestety nie posiadam. Ale i tak pierwszy zarobek przeznaczyłabym na książkę pt. "Motylki". Kosztuje około 30 zł. Ale cóż, wygląda na to że będę musiała wziąć pieniądze od ojca z portfela. Tylko trochę mi głupio, i tak dzisiaj usłyszałam od matki, że nie potrafię dnia wytrzymać bez podbierania kasy, że wszystko kradnę. No ale nie było by tak, gdyby się mną bardziej interesowała, niż tylko krytykowała na każdym kroku. Ja też mam do cholery swoje własne zdanie. No ale ok, nie będę już więcej o tym. Koniec, temat zamknięty. Bo mogłabym pisać o tym bez końca, a to zupełnie ma sensu.
piękne ♥
sobota, 23 czerwca 2012
poniedziałek, 4 czerwca 2012
Ok, pierwszy dzień z głowy. Jakby nie patrzeć, to jeszcze 50 kolejnych ;D . a na tej diecie się nie skończy, więc będzie jeszcze następna i następna. Chciałabym już poczuć się lekka. Ubrać się w to, w co mam ochotę. Ale za szybko bym wszystkiego chciała. jeszcze przynajmniej 15 kg, żebym mogła się cieszyć. Ale jak widzę, nie tylko jedzenie muszę ograniczać. Zauważyłam, że przy mniejszej ilości posiłków, nie mogę palić tyle fajek. Zawroty głowy, mdłości, nie umiem tego opisać, ale nigdy tak nie było .. Nie od fajek. Ale ok, będzie dobrze. Hm. zbaczając trochę z tematu, to mogłabym uznać za swój wzór Julię Roberts. Może nie jest tak idealnie chuda jak bym chciała ja, ale jest szczupła .. i do tego piękna. No nie wiem, moim zdaniem chyba jest idealna. Chciałabym tak wyglądać. Ma świetną twarz, te kości policzkowe, spojrzenie. Spod bluzki wystają kości ramion i obojczyki. Podoba mi się to. Jak cholera!
świetne nogi ♥!
niedziela, 3 czerwca 2012
A było tak pięknie.
Kurde, już się cieszyłam, zeszłam nawet do 61,5 kg. Ale weekend .. no właśnie, weekend z nimi, przeważnie tak się kończy. W sobotę było wielkie obżarstwo, a w niedziele nie obeszło się bez gastro. Nie miałam już siły, ale jadłam dalej. No i właśnie teraz widać tego efekty. 65 kg. Obiecałam sobie, że nie będę już palić, bo zawsze mam pacmana. Ale oczywiście.. nic nowego - złamałam zasadę. Teraz już nie mogę! Trzeci raz zaczynam dietę od początku i już nie mam siły liczyć kolejnych porażek. Koniec z dżezem ! Alkoholu też nie będzie. Chcę być chuda - muszę się poświęcić. Zawsze z czegoś trzeba zrezygnować, przeważnie są to te najprzyjemniejsze rzeczy. Chociaż kończą się zawsze nie najprzyjemniej. Wymioty, gastro. Teraz aktualnie zgaga. Rozmyślam nad tym, by nie iść dziś do szkoły, ale i tak chyba już mam bardzo małe szanse by przejść do następnej klasy. Chemia, to jest to, z czym muszę się zmierzyć. Ale nie tylko, bardziej obawiam się oceny z zachowania. Nie wiem jak to będzie. Nie mam pojęcia czy zlitują się nade mną i dadzą szansę by nie powtarzać roku. Co będzie to będzie. Zobaczymy ..
Bardziej nie daje mi spokoju dieta, oraz to jak teraz wyglądam i ile ważę. A dokładniej, to wyglądam jakbym była w ciąży. : / Muszę coś ze sobą zrobić !
Teraz jest około 7;00 rano. Za godzinę mam autobus do szkoły. Więc już trzeba się zbierać. A biorąc pod uwagę to w jakim teraz jestem stanie, to nie wiem czy zdążę. Wiem tylko że mi nie dobrze. I że nie wiem jak ja dzisiaj przeżyję ten dzień.
No więc jeśli dieta idzie jeszcze raz od początku, to mam dzisiaj 500 kcal.
- około 9;30 : kanapka z dwóch kromek chleba, z masłem, i plasterkiem polędwicy sopockiej (308 kcal.)
- około 16;00 : chleb z masłem (153 kcal.)
- około 78;00 : jabłko (36 kcal.)
Bardziej nie daje mi spokoju dieta, oraz to jak teraz wyglądam i ile ważę. A dokładniej, to wyglądam jakbym była w ciąży. : / Muszę coś ze sobą zrobić !
Teraz jest około 7;00 rano. Za godzinę mam autobus do szkoły. Więc już trzeba się zbierać. A biorąc pod uwagę to w jakim teraz jestem stanie, to nie wiem czy zdążę. Wiem tylko że mi nie dobrze. I że nie wiem jak ja dzisiaj przeżyję ten dzień.
No więc jeśli dieta idzie jeszcze raz od początku, to mam dzisiaj 500 kcal.
- około 9;30 : kanapka z dwóch kromek chleba, z masłem, i plasterkiem polędwicy sopockiej (308 kcal.)
- około 16;00 : chleb z masłem (153 kcal.)
- około 78;00 : jabłko (36 kcal.)
piątek, 1 czerwca 2012
Dziś czwarty dzień diety. Ana boot camp. Czy jakoś tak : ) Nie czuję głodu, waga spada, choć może nie widać zbyt dużych efektów. Ale i tak to jeszcze o wiele za wcześnie. Tym bardziej że nie wykonuję żadnych ćwiczeń. Wiem, że powinnam, ale ustaliłam, że albo zacznę w wakacje, ale po skończeniu diety i zaczęciu innej, nowej. Bo przekonałam się na własnej skórze, że normalny tryb jedzenia, od razu po zakończeniu diety nie jest zbyt mądrym pomysłem. Jeszcze nie wiem jak to wyjdzie, ale zobaczymy. Wiem tylko, że nie mogę się poddać. Chcę osiągnąć wagę około 48 kg, a jeśli coś miało by się nie układać, to i tak utrzymanie jej, zaokrąglam do tego by nie przekroczyć 52 kg. Pamiętam ten czas, gdy właśnie tyle ważyłam - mogłam ubierać się w co tylko chcę i czułam się w tym dobrze. Zupełne przeciwieństwo do tego co jest teraz.
hm. na dzisiaj mam 400 kcal. po ułożeniu posiłków wyszło mi 404, ale to i tak niezbyt wielka różnica. więc nic sie nie stanie.
godz. 10;30 ( 218 kcal ).
- 2 pomidory } 30 kcal
- 1/5 ogórka } 25 kcal
- 10 liści sałaty } 10 kcal
- 1 kromka chleba z masłem } 153 kcal
godz. 12;30 ( 86 kcal ).
KAWA :
- 3 łyżki mleka } 36 kcal
- 2 łyżeczki cukru } 40 kcal
- 4 łyżeczki kawy rozpuszczalnej } 10 kcal
godz. 14;30 / 15;00 ( 100 kcal ).
- najmniej kaloryczna zupka chińska } 100 kcal
Jest 13;10, więc został mi jeszcze jeden posiłek. Ale nie czuję głodu. Na końcu języka mam cały czas smak kawy. : )
hmm. dobrze, że żadne plany na dzisiaj nie wypaliły, bo dzięki temu, że siedzę cały dzień w domu, mogę idealnie wyliczyć co i kiedy zjem. Możliwe, że wieczorem pojadę do miasta, lub nad morze, ale to zależy tylko od mojej mamy, bo z nikim innym nie uda się dzisiaj wyjść. Znajomi będą na festynie, a że ja nie mam zamiaru występować na scenie, raczej się tam nie pokaże. Obejrzę sobie zamiast tego jakiś film, pooglądam powtórki seriali .. no i dzień jakoś zleci.
hm. na dzisiaj mam 400 kcal. po ułożeniu posiłków wyszło mi 404, ale to i tak niezbyt wielka różnica. więc nic sie nie stanie.
godz. 10;30 ( 218 kcal ).
- 2 pomidory } 30 kcal
- 1/5 ogórka } 25 kcal
- 10 liści sałaty } 10 kcal
- 1 kromka chleba z masłem } 153 kcal
godz. 12;30 ( 86 kcal ).
KAWA :
- 3 łyżki mleka } 36 kcal
- 2 łyżeczki cukru } 40 kcal
- 4 łyżeczki kawy rozpuszczalnej } 10 kcal
godz. 14;30 / 15;00 ( 100 kcal ).
- najmniej kaloryczna zupka chińska } 100 kcal
Jest 13;10, więc został mi jeszcze jeden posiłek. Ale nie czuję głodu. Na końcu języka mam cały czas smak kawy. : )
hmm. dobrze, że żadne plany na dzisiaj nie wypaliły, bo dzięki temu, że siedzę cały dzień w domu, mogę idealnie wyliczyć co i kiedy zjem. Możliwe, że wieczorem pojadę do miasta, lub nad morze, ale to zależy tylko od mojej mamy, bo z nikim innym nie uda się dzisiaj wyjść. Znajomi będą na festynie, a że ja nie mam zamiaru występować na scenie, raczej się tam nie pokaże. Obejrzę sobie zamiast tego jakiś film, pooglądam powtórki seriali .. no i dzień jakoś zleci.
marzę o takiej figurze. ♥
środa, 30 maja 2012
Trochę o mnie.
Hm, jestem tu nowa. Dopiero zaczynam dietę. Choć może inaczej.. Zaczynam ją od nowa. pare dni temu zawaliłam, ale teraz nie dam się złamać. Myśl o tym, że kiedyś potrafiłam schudnąć nie tylko mnie dołuje, ale też mobilizuje do działania. Teraz na moje stare ulubione spodnie, mogę sobie co najwyżej popatrzeć. Nie potrafiłam ich wyrzucić. Od momentu gdy przytyłam, trzymam je i czekam, aż wezmę się w garść i zrobię coś ze swoim ciałem. Dokładnie rok temu zaczęłam dietę, z 61 kg, zeszłam do 52 kg najmniej. Chociaż waga wahała się do 54 kg. Potem się zaniedbałam, stwierdziłam że to nie ma sensu, że i tak i tak zawsze będę gruba, no i przestałam się pilnować. Jadłam naprawdę wielkie bomby kaloryczne, przez które w niecały rok przytyłam do 66 kg. Ale mam tego dosyć, nie chce już patrzeć na te okropne zwały tłuszczu. Mam dosyć! Rano przebieram się z 15 razy, bo we wszystkim wyglądam jak wieloryb. Często przeglądam zdjęcia chudych, jak dla mnie - idealnych - dziewczyn. Podobają mi się ich wystające kości, chude uda, płaski brzuch. Mam ich miliony na komputerze. Ale co z tego.. Na co mi się przyda patrzenie? Muszę sama taką się stać. Od kiedy pamiętam chcę do nich dołączyć, być chuda i piękna. Tym bardziej szczęśliwa, chcę wreszcie czuć się dobrze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



.jpg)